Sina woda, cóż to takiego? Może biała, może dzika... ale sina? Tytuł trochę tajemniczy, mam nadzieję, że nie spłoszy szuwarowców dwoma "w", ale zachęci do przeczytania.

Nie piszę tu o pływaniu po dzikiej rzece, na tę zejdą nieliczni, chcę tu napisać o czymś co czyha na kajakarza nizinnego, o czymś co trudno nazwać biała wodą, ale i z pewnością nie jest wodą spokojną. Sina woda (SW) czai się na nizinnych rzekach w  cofkach za  przeszkodami,  za tamami poprzecznymi, drzemie w bystrzach pod mostami i przy starych młynach, wysuwa pazury w odwojach za progami,  porohami,  wpycha silnym prądem pod zwalone drzewa, wstrzymuje nas dużą falą i wiatrem na jakimś banalnym jeziorze.

Na wielkiej wodzie i na małej rzeczce, sina woda czai się wszędzie! Tak kanadyjkarzu szuwarowo-błotny, Ty, co spłynąłeś już być może setki kilometrów, jeśli jeszcze nie wiesz o czym jest tu mowa, to prędzej czy później przekonasz się. Ale dosyć straszenia, znamy już manewrowanie kanadyjką na spokojnej wodzie (Wiosło nr 5/6) poznamy i sposoby stawiania czoła wodzie trudniejszej. Teraz już nie da się ukryć, że sięgniemy po elementy techniki pływania po ww.

Lapidarnie mówiąc, charakterystyczną cechą sinej wody jest występowanie istotnej poprzecznej do osi łodzi składowej  wektora  prędkości wody.  Sama bezwzględna prędkość nurtu nie jest tak istotna jak jego zmienność (gradient). Innymi słowy nurt kręci, spycha z obranego kursu,  płynie to w dół to znów lokalnie w górę rzeki, a nawet potrafi wywrócić. Tę dziką energię trzeba nauczyć się co najmniej pokonać, a czasem nawet oswoić, tak aby woda pracowała za nas.

W stosunku do pływania po wodzie spokojnej, następuje tu kilka zmian:

W zasadzie jeśliby chcieć podzielić przepłynięcie trudniejszego momentu na etapy to można wyróżnić:

1. Detekcję sinej wody.

Przede wszystkim należy sobie zdać sprawę, kiedy nadchodzi spotkanie z siną wodą, rozpoznać rodzaj, siłę i rozmiar zjawiska, nazywa się to pięknie czytaniem wody. Lektura jest tu jednak trochę trudniejsza niż w przypadku wody spokojnej i wymaga umiejętności szybkiego czytania. Z marszowej pozycji wiosłowania przechodzimy do czujnego "stania słupkiem", czyli siadu z prostym kręgosłupem, tak aby wzrokiem ogarnąć jak najwcześniej sytuację na rzece. Pod tym względem mamy większy komfort  niż kajakarze, gdyż siedzimy o jakieś 20-30 cm wyżej niż  oni. Jednocześnie stabilizujemy pozycje przez szersze rozstawienie nóg i ich zaparcie o bagaż.

2. Przemyślenie manewru lub ich ciągu.

Podczas podchodzenia do SW przygotowujemy scenariusz jej pokonania. Warto a priori założyć, że na szlakowego nie ma co liczyć, jeśli zrozumie nasze komendy to istotnie ułatwi manewr, ale jeśli nie to wprowadzi  tylko dodatkowe zamieszanie. Nie znaczy to żeby nie próbować zaktywizować na SW szlakowego, wręcz przeciwnie dajmy mu szansę się podszkolić. Ale polegać powinniśmy jednak tyko na sobie. Musimy wiedzieć jak poprowadzimy łódkę, w jakim przechyle, z jaką prędkością, czy wystarczy napłynąć na wprost  czy przepromować, czy po prostu dobić i rozpoznać z brzegu. Improwizacja zazwyczaj jest już ratowaniem się z opresji.

3. Wykonanie manewru.

Ściśle wg planu. Pewnie - znaczy bezpiecznie. Poniżej zostanie przedstawione kilka standardowych manewrów na SW. Spróbuję jednocześnie podać jakieś przykłady kiedy dany manewr należy zastosować.

A teraz jakie to w końcu tajemnicze manewry są na tej sinej wodzie?

Ogólniki techniki

Podobnie jak w żeglarstwie rozróżniania się stronę/burtę zawietrzną i nawietrzną, tak i w pływaniu na wodzie trudnej naturalną konsekwencją skośnego ustawienia łódki do nurtu jest, rozróżnienie strony "zanurtowej" i "nanurtowej". Patrząc na zachowanie się wody na stronie "nanurtowej" zauważymy, że woda wpływa pod łódź i że opór z jakim woda naciera na burtę jest tym większy im większa jest jej prędkość względem łódki i im większy jest kąt natarcia  nurtu  na burtę. Zróbmy doświadczenie myślowe ustawiając naszą łódkę w dwóch skrajnych położeniach: równolegle, a następnie prostopadle do nurtu. Wyobraźmy sobie, że stoimy na kotwicy rzuconej z dziobu w kanale i ktoś wyżej  otwiera zastawkę. Nurt gwałtownie rośnie, lina się napina, ale łódź nie traci stabilności gdyż naturalnie ustawia się równolegle do nurtu.

A teraz przywiążmy się z dziobu i rufy do przeciwnych brzegów tak aby stać prostopadle do nutu/brzegów. Przy łagodnym otworzeniu zastawki nic się nie stanie, ale już po chwili poczujemy napierającą wodę na burtę "nanurtową". Po  kolejnym zwiększeniu przepływu  łódka przechyli się pod naporem wody, która wleje się do środka błyskawicznie przyspieszając naszą kąpiel. Ale tak nie musi być. Wystarczy, że przechylimy łódkę na stronę "zanurtową", czyli tak aby ułatwić nurtowi wpłynięcie pod dno. Jeśli dobrze wyczujemy balans pomiędzy siłą nurtu, a przechyłem, jesteśmy w stanie bez używania wiosła stać w najbardziej niekorzystnym położeniu względem nurtu słysząc jego bulgot pod przechylonym odpowiednio dnem. Tu tkwi klucz do zrozumienia pływania na trudnej wodzie - przechyły! Starzy kajakarze mówią, że nieznanej wodzie zawsze pokazuje się d... dno. Ta woda która napływa jest nieznana i ją należy,  poprzez wykonanie przechyłu, wpuścić pod dno. A zatem, w przechyle burta "zanurtowa" jest niżej burty "nanurtowej" na którą napiera żywioł. Rolę liny trzymającej nas w nurcie będzie odpowiednio w różnych sytuacjach pełniło: pracujące wiosło, fala, odwój lub przeszkoda na którą wpadamy.

Jeśli jednak przechylimy się zbyt mocno możemy wpaść do wody na stronę zanurtową. Ale od czego mamy wiosło? Wiosłem należy się podpierać o wodę. Wiosło to nasz przyjaciel, nie tylko służy jako napęd, ale i podpora w trudnych chwilach. Tak klasyczne dla początkujących puszczenie wiosła i złapanie burt doprowadzi z pewnością do wywrotki.

Z reguły wszystkie manewry  wychodzą sprawniej gdy sternik wiosłuje na stronie zanurtowej, gdyż może w ten sposób łatwiej wyostrzać kurs na nurt,- ustawiać się do niego pod coraz ostrzejszym kątem, a to oprócz zachowania przechyłu jest kolejnym sposobem zmniejszenia siły naporu na burtę nanurtową.

Istotną rzeczą, o której należy tu wspomnieć jest to, że w porównaniu do kajakarzy pływających górskie rzeki, jesteśmy gorzej zaopatrzeni. Nie mamy kasków, suchych kurtek i całego tego kolorowego szpeja. Często bywa że pływamy ze szlakowymi mniej doświadczonymi i co tu dużo mówić sami też mamy gorsze przygotowanie w pokonywaniu dzikiej wody. W końcu, sterujemy jednostką prawie dwa razy dłuższą niż kajak górski, i kilka razy cięższą, nierzadko obciążoną spływowym dobytkiem, a do dyspozycji mamy tylko jednopiórowy pagaj. Polecam zatem wożenie ze sobą rzutki i rozwagę. W turystyce przeniesienie trudnego dla nas momentu jest również sposobem jego pokonania, a i bagaże suche i szlakowy szoku nie zazna. Z drugiej jednak strony, ostrożność ostrożnością, ale chęć pokonania  trudniejszego momentu to niezwykła pokusa. Spełniona, daje wiele satysfakcji i ubarwnia niekiedy monotonne płaskie pływanie. "Ta zabawa wciąga" - jak powiedział jeden spływowicz po kąpieli w odwoju. Warto się nauczyć kilku standardowych zachowań, charakterystycznych manewrów dla pokonania  białej wody, gdyż będzie radośniej i bezpiecznej na wodzie sinej. No, to do roboty!

Tajniki techniki

Zanim zagłębimy się w tajniki  pokonywania SW przypomnijmy sobie na czym bazujemy budując nasz kolejny stopień wtajemniczenia. Przede wszystkim powinniśmy znać manewry, które jesteśmy w stanie wyćwiczyć  na wodzie spokojnej, czyli naciągania, obroty, kontry. Kolejnym istotnym elementem jest umiejętność wykonania podpórki, ta może być potrzebna na SW dosłownie w każdej chwili.

Przyjrzyjmy się zatem możliwościom podparcia się wiosłem. Otóż, zauważmy trywialną prawdę, że jeśli chodzi o pagaj, to mamy o jedno pióro mniej do podparcia niż mają kajakarze. Dodatkowo siedzimy lub klęczymy wyżej - mamy wyżej środek ciężkości, oraz nie jesteśmy tak integralnie umocowani z kanadyjką jak kajakarze w swoich ciasnych "mydelniczkach" Są to poważne ograniczenia wpływające na możliwość wykonania efektywnej podpórki. Dlatego też, jesteśmy w stanie pewnie przeciwdziałać wywrotce, jedynie płaską podpórką  na swoją stronę, bierną stroną wiosła. Stąd płynie jasny wniosek, że przeważnie tak trzeba sterować kanadyjką, aby trudności znajdowały się raczej po stronie burty z której wiosłujemy. Przeważnie, bo poniżej przy opisywaniu pokonywania bystrza zobaczymy wyjątek od tej reguły. Przy podpórce drążek wiosła powinien być ustawiony nisko na wysokości burty, z piórem, które stroną bierną wspiera się o wodę. Siła podparcia jest większa gdy pióro ślizga się po powierzchni wody, bądź w skutek różnicy prędkości łódki i nurtu (wioślarz nie wiosłuje, jedynie wytrzymuję podpórkę), bądź to, przez ruch wiosłem do przodu lub tyłu w przypadku braku prędkości łodzi względem nurtu.

Co robić jednak, gdy kanadyjka przechylać się będzie na stronę przeciwna niż ta po której wiosłujemy, a sternik nie poradzi sobie z jej podparciem. Są dwie możliwości, albo błyskawicznie zmienimy stronę wiosłowania i podeprzemy się podpórka płaską, albo założymy haka - nie mylić z kontrą hakową, podobną zresztą  do haka. Subtelna różnica polega na pracy pióra i na przechyle. W kontrze pióro pracuje jak płat nośny, na który napiera struga wody pod ostrym kątem, przy czym trzymamy przechył na stronę wiosłowania. W haku chodzi o dramatyczne zahaczenie się o wodę czynną stroną pióra po swojej stronie, tak aby zrównoważyć  przeciwny przechył, gdy łódka przewraca się na stronę szlakowego. Trzeba wygiąć się w pałąk, wręcz rzucić  na zewnątrz i prawie na prostych rękach wbić wiosło prostopadle do lustra wody z piórem zwróconym stroną czynną ku burcie w nadziei, że znajdzie ono tam opór wystarczający do wyprowadzenia z przechyłu.

Ćwiczenie podpórek możliwe jest na wodzie stojącej, gdzie sami możemy przechylić kanadyjkę, lub gdy pomocnik stojący w wodzie będzie próbował nas wywrócić.

Umocniwszy naszą bazę umiejętności o podpórki wróćmy do sinej wody. Zacznijmy od prostego w miarę manewru jakim jest pokonywanie bystrza.

Pokonywanie bystrza.

1. Detekcja  bystrza.

Generalnie bystrze wcześniej słychać niż widać. Bystrze bystrzu nie równe. Te najprostsze to regularne języki szybko płynącej wody z falkami w głównym nurcie i cofkami po bokach. Te trudniejsze posiadają szachownice z głazów, esownice, nierzadko przed wypłaszczeniem tworzą się większe fale lub odwój, cofki są silne i nieregularne. Gdzie na łatwej wodzie pojawiają się bystrza? Na rozmytych progach przy starych młynach, za przepławkami na zastawkach, i na innych naturalnych lub sztucznych zwężeniach rzek, pod mostami jako pozostałość po robotach inżynieryjnych.

2. Przemyślenie manewru i wybór drogi

Musimy ocenić czy bystrze nadaje się do spłynięcia,  czy nurt się nie rozdwaja na podwodnych przeszkodach. Bezpieczne bystrze spływamy głównym językiem nurtu, tam gdzie jest on najszybszy. Trzeba wystrzegać się asekuracyjnego płynięcia po bokach, grozi to załapaniem się do cofki, lub perturbacjami na granicy cofki i bystrza. Również ukształtowanie dna jest takie, że tam gdzie woda płynie najszybciej jest najgłębiej. Proste bystrze najlepiej spływać równolegle z prądem z prędkością umiarkowanie większą od nurtu. Zbytnie rozpędzenie się może zaowocować trudnościami przy wyhamowywaniu pędu łodzi na spokojnej wodzie za bystrzem.

3. Wykonanie

Już w momencie decyzji o spłynięciu bystrza nasterowujemy spokojnie w jego środek. Pióro pagaja podczas płynięcia powinno częściej znajdować się wodzie niż nad nią. Spełnia ono wówczas rolę napędu, steru, miecza i podpory równocześnie. Pociągnięcie wiosłem na sinej wodzie wygląda zgoła inaczej niż pociągnięcie "J"  przy płynięciu na wprost. Nazywam je pociągnięciem zespolonym, ma ono swoje "rzeczywiste" składowe ciągu wzdłuż kanadyjki jak i "urojone" składowe sterujące - poprzeczne. Jest to taki ciąg ruchów wiosła, który kiedy trzeba podpędzi łódkę, skoryguje kurs, a jednocześnie da podparcie aby fale przy końcu bystrza zbytnio nie zachwiały jednostką. Podobne jest do naciągnięcia złożonego opisanego przy manewrach na wodzie spokojnej, z ta różnica że pociągnięcie zespolone ma wiele więcej, w miarę dowolnych, faz ruchów wiosła łącznie ze śrubkowaniem czy podparciem.

Dla przykładu podaje możliwą sekwencję ruchów pagajem przy pociągnięciu zespolonym: chwyt wody z przodu i od razu korekcja wejścia w bystrze przez naciągnięcie łódki przechodząca płynnie w pociągnięcie napędzające, to z kolei w zawiosłowanie, następnie powrót pióra do przodu jak przy śrubkowaniu i jeszcze przy okazji podpórka. I to wszystko bez wyjęcia wiosła z wody. Oczywiście nie należy przeciągać sztucznie pociągnięcia zespolonego. Zawsze możliwe jest odprowadzenie wiosła nad wodą, z tym że lepiej to robić piórkując czyli odprowadzając pióro poziomo i w miarę nisko, co stwarza szybką możliwość podpórki. 

Szlakowy winien w bystrzu być czujnym "Sokolim Okiem" i szybko reagować na możliwe pułapki typu drut zbrojeniowy, jeśli zaś nie potrafi z różnych przyczyn czytać wody i się zachować, niech przynajmniej trzyma wiosło jak do podpórki - nisko nad wodą z równoległym do niej piórem.  Pokonanie bystrza przez osadę z pagajami nad wodą nie daje żadnych możliwości kontroli nad łódką.

A co robić gdy bystrze jest nieregularne - rozdziela się na filarze mostu, wpada w ostry zakręt lub gdy połowę szerokości zajmuje zwalone drzewo? Wówczas najlepiej jest obrócić kanadyjkę bokiem, dziobem w kierunku ujścia większego języka nurtu i odpowiednio wcześnie wiosłować do przodu, czyli prostopadle do nurtu by uciec przed zderzeniem z przeszkodą. Ten manewr popularnie nazywany jest "jelenim skokiem". Zwróćmy uwagę, że na kanadyjce można go wykonać na dwa sposoby:

Jeleni Skok Zanurtowy

Jeleni Skok Nanurtowy

Gdy w nurcie pokazuje się szereg przeszkód losowo rozrzuconych w korycie, mamy do czynienia z tzw. szachownicą pokonanie której wymaga już opanowania kolejnego manewru - promowania. Ale o tym w następnym odcinku.

Przepływanie bystrza nie jest wdzięcznym manewrem do ćwiczeń, bo kto by tam wynosił kilkanaście razy kanadyjkę i spływał to samo bystrze. Ćwiczmy zatem manewrowania na wodzie spokojnej, w tym podpórki. Wyczujmy pracę pióra w wodzie przy jego różnych położeniach, a w miarę możliwości przy nawet niewielkich bystrzach spróbujmy pociągnięcia zespolonego, jeleniego skoku.... Bawmy się nurtem aby nurt nie bawił się nami.

(c) Krzysztof Drop

______________________________